„Babciu, dlaczego jesteś smutna?” Uśmiechałam się, kiedy moja wnuczka mnie o to zapytała
Miałam 59 lat, kiedy zrozumiałam, że moja twarz opowiada o mnie zupełnie inną historię niż ta, którą naprawdę przeżywam. Mała koreańska buteleczka, wypatrzona w szatni na basenie, pomogła mi znów wyglądać jak ja.

Była wrześniowa niedziela, siedziałyśmy przy kuchennym stole. Moja sześcioletnia wnuczka Zosia kolorowała obrazki, a ja przyglądałam się jej i byłam po prostu szczęśliwa. Nagle odłożyła kredkę, spojrzała na mnie bardzo poważnie i zapytała: „Babciu, dlaczego jesteś smutna?”
Nie byłam smutna. Uśmiechałam się. Ale kiedy poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro, zobaczyłam to, co widziała ona. Policzki mi opadły. Kąciki ust wyglądały, jakby ktoś ciągnął je w dół. Pod oczami miałam dwa ciemne wgłębienia, a korektor tylko je podkreślał. Nawet kiedy się uśmiechałam, moja twarz wyglądała na zmęczoną. Na przygaszoną.
Dzieci nie owijają w bawełnę. Mówią to, co widzą. A Zosia widziała przybitą babcię, choć ja czułam się zupełnie inaczej. Przez resztę popołudnia nie mogłam przestać o tym myśleć. Ile razy w ostatnich latach ktoś pytał mnie „wszystko w porządku?”, a ja nie rozumiałam dlaczego?
Później zrozumiałam, że nie jestem jedyna: wiele kobiet w moim wieku żyje z tym niewypowiedzianym pytaniem. Odpowiedź znalazłam tam, gdzie najmniej się jej spodziewałam – w szatni na basenie, wśród mokrych ręczników i salw śmiechu.
Kiedy twarz przestaje pokazywać to, co czujemy
Przez długi czas byłam przekonana, że moim wrogiem są zmarszczki, i to na walkę z nimi traciłam czas. Ale Zosia nie zapytała, dlaczego mam zmarszczki. Zapytała, dlaczego jestem smutna. A same zmarszczki nie sprawiają, że ktoś wygląda na smutnego.
Dopiero później zrozumiałam, co się ze mną dzieje. Nie postarzały mnie drobne zmarszczki – postarzała mnie utracona objętość. Po pięćdziesiątce skóra stopniowo traci kolagen i jędrność, a twarz dosłownie się zapada. Policzki robią się płaskie. Owal twarzy traci wyrazistość. Bruzdy między nosem a ustami się pogłębiają, a oczy wyglądają na zapadnięte. W efekcie twarz wygląda tak, jakby wciąż za coś przepraszała – stąd to ciągłe „wszystko w porządku?”, które znałam już na pamięć.
Myślałam o zastrzykach. Nawet o nich czytałam. Ale bałam się igieł, a przede wszystkim tego, że zostanę z twarzą, która nie będzie moja. Nie chciałam wyglądać jak ktoś inny. Chciałam po prostu znów wyglądać jak ja: jak Ewa, która dobrze się czuje, śmieje się głośno i ma przed sobą jeszcze mnóstwo życia.
Sekret Joli z basenowej szatni
We wtorki i czwartki chodzę na aqua aerobik na miejskim basenie. Jest nas osiem, prawie wszystkie mamy od 55 do 70 lat. Jola, która ma 62 lata, jest z nas najzabawniejsza. Pewnego czwartku, w tym ostrym, białym świetle szatni, które nikogo nie oszczędza, zauważyłam, że wygląda inaczej. Nie była umalowana ani „naciągnięta”. Wyglądała po prostu na wypoczętą, miała pełniejsze policzki, a jej skóra jakby łapała światło.
Pół żartem zapytałam ją, co sobie zrobiła z twarzą. Roześmiała się, otworzyła kosmetyczkę i pokazała mi małą buteleczkę z pipetą. „To koreańskie. Dwie, trzy krople rano i wieczorem. Nic więcej”. Przyznaję, że tylko grzecznie się uśmiechnęłam. Jola dobrze mnie zna i powiedziała jedynie: „Przeczytaj skład”.
Tego wieczoru w domu sprawdziłam skład na tablecie. Była tam nazwa, której nigdy wcześniej nie widziałam: Volufiline. Poczytałam o tym składniku: pochodzi z korzenia azjatyckiej rośliny Anemarrhena asphodeloides, a w kosmetyce stosuje się go po to, by nadać skórze pełniejszy wygląd. Wtedy mnie olśniło. Latami walczyłam ze zmarszczkami, a tu wreszcie było coś stworzonego z myślą o tym, co naprawdę straciłam: o objętości. Nazywało się Firmora. Zamówiłam je jeszcze tej samej nocy.

Co jest w buteleczce (tak, jak wytłumaczyła mi to Jola)
Mój rytuał: dwie minuty, dwa razy dziennie
- Oczyść
Rano i wieczorem dokładnie myję twarz i osuszam ją, delikatnie przykładając ręcznik, bez pocierania. - Nałóż 2–3 krople
Rozprowadzam krople na twarzy i szyi, a potem delikatnie masuję ruchami od dołu do góry, aż serum zniknie. Wchłania się w mgnieniu oka. - Zamknij kremem
Na wierzch nakładam krem nawilżający, a przed snem krem na noc. Rano zaraz potem nakładam makijaż i nie ma z tym żadnego problemu – wygląda nawet ładniej niż zwykle.

Miesiąc później: „Babciu, dzisiaj jesteś taka wesoła!”
Przez pierwsze dni zauważyłam tylko, że skóra jest bardziej miękka w dotyku, jak po dobrym kremie. Nie robiłam sobie wielkich nadziei. Ale pewnego ranka, już pod koniec pierwszego miesiąca, mignęło mi własne odbicie w szybie samochodu i stanęłam jak wryta: policzki były na swoim miejscu, bruzda przy ustach płytsza, a przez wgłębienia pod oczami nie wyglądałam już jak po nieprzespanej nocy.
Nie wyglądałam nagle na trzydzieści lat – i wcale tego nie chciałam. Znów wyglądałam jak ja. A w pewną niedzielę, przy obiedzie, Zosia przestała jeść, spojrzała na mnie i powiedziała: „Babciu, dzisiaj jesteś taka wesoła!” Musiałam wyjść do kuchni, żeby ukryć łzy. Tym razem były to łzy radości. A na aqua aerobiku już pięć z nas nosi buteleczkę w torbie.

Nie tylko ja: cztery kobiety, cztery lustra
Do zdjęć zawsze ustawiałam się bokiem, żeby nie było widać „opadłej” twarzy. Na weselu syna pierwszy raz od lat poprosiłam, żeby zrobiono mi zdjęcia na wprost.
Bożena R., 58 lat · ToruńZ sąsiadkami z osiedla chodzimy na spacery z kijkami i to one pierwsze coś zauważyły: zapytały, czy zmieniłam fryzurę. Niczego nie zmieniłam, dodałam tylko te krople do wieczornej pielęgnacji. Policzki wyglądają pełniej, a ja mam dużo lepszy humor.
Halina M., 64 lata · LublinNakładam serum rano, przed podkładem. Wchłania się od razu, nie świeci się, a podkład nie wchodzi już w zmarszczki wokół oczu. Jestem już przy drugiej buteleczce i nie zamierzam przestawać.
Iwona C., 56 lat · GdyniaKupiłam zestaw 2+2 i podzieliłam się nim z bratową. Po miesiącu zadzwoniłyśmy do siebie i obie powiedziałyśmy dokładnie to samo: owal twarzy wygląda jak nowy.
Danuta T., 61 lat · RzeszówWypróbuj serum Firmora w ofercie 1+1 gratis
Na oficjalnej stronie marki Peptolia trwa właśnie promocja: kupujesz jedną buteleczkę, a drugą dostajesz gratis. To wystarczy na pełną, kilkutygodniową kurację.

Zamiast 278 zł
⏳ Promocja trwa już tylko dziś
Pytania, które zadają mi koleżanki
Moja skóra czerwienieje od byle czego. Czy mogę stosować to serum?
To było pierwsze pytanie, jakie zadałam Joli, bo moja skóra jest dokładnie taka sama. U mnie serum nigdy nie wywołało żadnej reakcji. Formuła została opracowana dla każdego rodzaju skóry i zawiera składniki znane z działania łagodzącego, takie jak witamina E i ekstrakt z czerwonych alg. Mimo to, jeśli twoja skóra reaguje prawie na wszystko, zrób najpierw próbę na małym fragmencie skóry na szyi.
Czy serum się klei albo świeci pod makijażem?
Nie. Prawie go nie czuć: wchłania się w kilka sekund i nie zostawia na skórze żadnego błysku. Stosuję je rano i po minucie już nakładam podkład.
Po jakim czasie inni zauważą różnicę?
Nie będę ci obiecywać konkretnych terminów, bo każda skóra ma swoje tempo. Ja już pierwszego dnia poczułam, że skóra jest bardziej miękka; reszta przychodziła powoli, a dopiero pod koniec pierwszego miesiąca Zosia zauważyła różnicę. Najważniejsze to nie robić przerw: rano i wieczorem, codziennie.
Co to serum robi, czego nie robiły moje kremy?
Moje dawne kremy walczyły ze zmarszczkami. To serum dba o to, co kryje się pod nimi: Volufiline i kolagen zajmują się objętością i jędrnością, czyli tym, co naprawdę zmieniło moją twarz. To nie magia: to właściwy składnik na właściwy problem.
Czy warto wybrać zestaw 2+2?
Moim zdaniem tak. Efekty biorą się z regularności, a przy czterech buteleczkach po 30 ml nie ryzykujesz, że przerwiesz pielęgnację w połowie. Poza tym to właśnie do zestawu 2+2 dostajesz w prezencie maskę na noc z kolagenem Firmora.
Jeśli twoje lustro też pyta, czy jesteś zmęczona…
Nie musisz przyzwyczajać się do twarzy, która nie pokazuje tego, co czujesz. Przez lata wzruszałam ramionami i powtarzałam sobie, że tak już musi być. Wystarczyło kilka kropli, rano i wieczorem, żebym znów rozpoznała siebie w lustrze, a moja wnuczka znów zobaczyła babcię, którą naprawdę jestem. Jeśli ta historia brzmi ci znajomo, spróbuj. Z ofertą 2+2 i maską na noc w prezencie to dobry moment, żeby zacząć.
Historia ma charakter ilustracyjny, postacie i sytuacje zostały sfabularyzowane; efekty mogą się różnić w zależności od osoby, a Firmora jest kosmetykiem, nie środkiem leczniczym.
Komentarze (11)
Grażyna M.Używam od trzech tygodni. W niedzielę synowa zapytała mnie, czy wróciłam z urlopu. Więcej nie powiem 😊
Lubię to! · Odpowiedz · 👍 38 · 12 minKrystyna A.A nie klei się? Nie znoszę kosmetyków, które zostawiają na twarzy lepką warstwę.
Lubię to! · Odpowiedz · 👍 9 · 25 minGrażyna M.Wcale. Wchłania się od razu, po dwóch minutach nakładam już podkład.
Lubię to! · Odpowiedz · 👍 14 · 20 minDanuta R.Mam 63 lata i już dawno machnęłam na to ręką. Wgłębienia pod kośćmi policzkowymi są mniej widoczne, a co najważniejsze, rano skóra wygląda na wypoczętą.
Lubię to! · Odpowiedz · 👍 57 · 1 godz.Agnieszka W.Mam 41 lat, to nie za wcześnie?
Lubię to! · Odpowiedz · 👍 11 · 1 godz.Beata L.Ja zaczęłam, jak miałam 44 lata. Im wcześniej, tym lepiej – dbasz o to, co masz, zamiast potem próbować to odzyskać.
Lubię to! · Odpowiedz · 👍 19 · 52 minJadwiga N.Jak widzę 1+1, to od razu zapala mi się czerwona lampka, raz już się tak nacięłam… To na pewno oryginał?
Lubię to! · Odpowiedz · 👍 23 · 2 godz.Elżbieta P.Zamawiałam na oficjalnej stronie marki Peptolia, przyszło porządnie zapakowane, z nienaruszoną plombą. Jestem już przy drugiej buteleczce.
Lubię to! · Odpowiedz · 👍 31 · 2 godz.Małgorzata F.Wzięłam 2+2, żeby podzielić się z siostrą. Teraz każda z nas ma swój rytuał, rano i wieczorem.
Lubię to! · Odpowiedz · 👍 26 · 3 godz.Iwona B.Mam wrażliwą skórę i zero zaczerwienień. A to u mnie taka rzadkość, że aż o tym piszę.
Lubię to! · Odpowiedz · 👍 17 · 4 godz.Barbara C.Szósty tydzień i mąż zauważył szybciej niż ja. Zamawiam jeszcze raz, zanim skończy się promocja.
Lubię to! · Odpowiedz · 👍 44 · 5 godz.